JOANNA OPARCIK - STYLISTKA

ZAPRASZAM DO POLUBIENIA MOJEJ STRONY - TWOJA STYLISTKA

sobota, 19 lutego 2011

NY FW Fall 2011/2012 - WIELKA RECENZA #1 (A-N)


Wielka nie bynajmniej, że uzurpuje sobie prawo do posiadania ostatecznego, jedynie słusznego zdania. Ani tym bardziej nie posiadam karcącego palca sprawiedliwości.

Ot, Wielka Recenzja będzie bo sporo się tego nazbierało. A więc przed wami moi drodzy - dłuuuugi post.


3.1 Phillip Lim - to co zwykle robi najlepiej. Proste kroje w męsko-damskich stylizacjach, taki tomboy look ale w bardziej eleganckiej, "biurowej" wersji. 
Podoba mi się też idea za tą kolekcją - rowerowy szyk.

ADAM - straszna historia spalenia się, zaledwie kilka tygodni temu, większości kolekcji - ręcznie robionych swetrów - sprawiła, że inaczej patrzy się na te ubrania. Tak czy inaczej spójna kolekcja. Trochę się kojarzy z poprzednimi kolekcjami MJ. Lata 70.

Alexandre Herchcovitch - jeden z moich ulubionych projektantów. Wiadomo - delikatne inspiracje japonistyką, latami 20. zawsze na mnie działają.

Anna Sui - poprawna kolekcja, baaaardzo w jej stylu. Nic się nie zmienia. Dla fanów.

Alice+Olivia - kolekcja od lewej do prawej. Zero jakiegoś mianownika. Troche brokatowych tkanin, trochę satyny, ale też wełna. Przyjemne, inspirowane Miu Miu 2006, sukienki, brzydkie botki.

Alexander Wang - po świetnym debiucie zaczął się powtarzać i doprowadził "trash chic" do granic mojej wytrzymałości. Teraz wraca ze świetną, mroczną kolekcją. Mistrzostwo.

Altuzarra - zniżka formy i nuda. Trochę Gucci za czasów Toma Forda. Niezła skurzana spódnica, "skradziony" pomysł kołdro-płaszcza od Wanga.

BCBG Max Azaria - jak zwykle neizawodne, dużo "blokowych" zestawów kolorystycznych. Znana z poprzednich kolekcji oszczędność, ale też złamana lekkim romantyzem pływających tkanin. Ukochane przeze mnie "szlafrokowe" kroje.

Bodkin - malutka, acz urocza prezentacja. Eko moda w miejskim stylu. Nieco siermiężna, szorstka. Zobaczymy jak mark abędzie się rozwijać.

Behnaz Sarafpou - niestety do zapomnienia. Szkoda, chętnie obserwuje kolejne projekty. W tym sezonie - szału nie ma. Troszkę zbyt komercyjnie.

Bill Blass - prezentacja w słynnym Monkey Bar. Tym więcej oczekuje się od kolekcji. Lata 70. w pełni. Styl Annie Hall/Diane Ross w wersji zimnego glamour.

Calvin Klein - jeden z moich ukochanych domów mody. Niestety w tym sezonie Costa nie zachwyca. Tylko poprawnie. I choć dla innych marzeniem jest osiągnąć ten poziom , dla CK to za mało. Plus koszmarne buty

Costello Tagliapietra - zawsze z przyjemnością oglądam co też ten duet znó wymyślił. Kolory trochę jakby letnie, ale tym bardziej inna kolekcja od pozostałych w NY. Świetne, opływające kształty, podkreślona talia i luźna reszta.


Carlos Miele - typowa, wyjściowa kolekcja. Dużo długich sukien. Kilka fajnych projektów.

Carolina Herrera - jak zwykle klientki z Manhattanu mogą byc zadowolone. Znane im linie najwyższyj próby. Moda nie dla każdego, ale w swoim rodzaju, najlepszego gatunku.

Derek Lam - jak dla mnie poniżej swojego zwykłego poziomu. 

DKNY - pięknie użyta malinowa czerweiń, dużo nawiązań do lat 60.

Diane von Furstenberg - klasyka nowojorskiego glamour. Diane, stała bywalczyni sceny klubowej lat 70., nigdy do końca nie przestała być tą dziewczyną. Dlatego nawet bardziej "pańciowate" stroje i tak mają ten mocny feel.m choć kilka można by spokojnie wyrzucić.

Donna Karan - główna linia w tym roku piękna acz zachowawacza. Brakowało mi jednak typowych dla niej zamaszystych tkanin. Ot taki mój fetysz

Erin Fetherston - zaczynała z romantycznymi, inspirowanymi latami 60., sukienkami. Dużo koronek, szerokich i krótkich kształtów. Myślałam, że w końcu się rozwinie. Słodyczy już nie ma, ale zamiast tego otrzymaliśmy pseudo-minimalistyczną, całkowicie bezbarwną kolekcję

Elie Tahari - momentami brakowało spójności, ale niezła kolekcja. Wolałabym, żeby Elie skupił się na tych latających tkaninach, niż na smooth looku ze spodniami, ale ok.

Halston - w końcu lepszy sukces dla tej umęczonej marki, której jakos nikt nie może na dobre reaktywować. Czyżby początek lepszej passy?

Helmut Lang - mam nadzieje, że Helmut tego nie widzi. Zupełny bezsens.

Jason Wu - kilka fajnych sukienek, styl podobny co zawsze, ale jednak czegoś brakowało. Średnio.

Malandrino - dobra kolekcja z kilkoma prawdziwymi perełkami. Seksowne przeźroczystości, ale w żadnym wypadku nie słodkie
Marc by Marc Jacobs - Marc chyba się zapatrzył na własne kolekcje z linii głównej. Nic nowego

Marc Jacobs - ciekawa kolekcja, pełna grochów i eleganckich kształtów

Marchesa - marka znana z ubierania gwiazd na czerwony dywan. Ta kolekcja pewnie też się na nim pojawi, chociaż dużo ty przekombinowanych wzorów. Te elementy inpirowane V&R są w takim wykonaniu wyjątkowo niepokojące

Michael Kors - jak zwykle czysty, nowojorski styl. Bogato, ale bez krzyku. 

Monique Lhuillier - typowa dla niej wieczorowa kolekcja, w sam raz na przyjęcie lub premierę. Dużo błyskotek i aplikacji.

Naeem Khan - dramatyczna kolekcja. Nie jednak w sensie posiomu, a teatralności. Po całych zastępach minimalistycznych kreacji to tez jest potrzebne. Piękne, "mięsiste" suknie 

Narciso Rodriguez - nie wiem ile razy moge powtórzyć jeszcze "piękna kolekcja", ale to samo się tu ciśnie. Prostota, ale z taką dzieczęcą delikatnością. Dzięki temu nawet "męskie" płaszcze są urocze

Nicole Miller - doskonałe geometryczne wzory na tkaninach, nie nachalne. Monochromatyczne zestawienia pozwalają dostrzeć doskonałość krojów. Świetne, długie kamizelki/płaszcze.

zdj. style.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz