JOANNA OPARCIK - STYLISTKA

ZAPRASZAM DO POLUBIENIA MOJEJ STRONY - TWOJA STYLISTKA
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Francuskie Domy Mody. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Francuskie Domy Mody. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 22 marca 2011

Religijne inspiracje - czyli krzyż w roli głównej



Popularność krzyża jako ozdobnego symbolu nie jest żadna nowością.

Obecny  naszej kulturze prawie od zawsze - od kilku wieków jest traktowany jako aplikacja na ubraniach - jednak do niedawna jego istnienie miało ścisłe religijne konotacje.
W takiej formie ukazywał albo religijny charakter ubioru, albo poziom czy rodzaj duchowości właściciela.

Stopniowo, wraz ze zrodzeniem się popkultury, wszelkie krucyfiksy powoli traciły taki elitarny charakter.
Doszło wręcz do sytuacji, kiedy krzyż był wykorzystywany przez grupy - delikatnie mówiąc - niemające z religią nic wspólnego.



Na pewno kojarzycie zdjęcie Madonny z ciężkim krzyżem i przepastnym dekoltem. Później często były głównymi akcesoriami takich domów mody jak Dolce&Gabbana. Pojawiały sie licznie na wybiegach Givenchy.

Ostatnio powróciły wraz z zachwytem neo gotykiem w modzie. Złagodzone minimalistycznymi ciuchami wyglądają świeżo i bynajmniej nie kościelnie.



zdj.olsenobssesive.com, asos.com, tfs.com, style.com

sobota, 19 lutego 2011

NY FW Fall 2011/2012 - WIELKA RECENZA #1 (A-N)


Wielka nie bynajmniej, że uzurpuje sobie prawo do posiadania ostatecznego, jedynie słusznego zdania. Ani tym bardziej nie posiadam karcącego palca sprawiedliwości.

Ot, Wielka Recenzja będzie bo sporo się tego nazbierało. A więc przed wami moi drodzy - dłuuuugi post.


3.1 Phillip Lim - to co zwykle robi najlepiej. Proste kroje w męsko-damskich stylizacjach, taki tomboy look ale w bardziej eleganckiej, "biurowej" wersji. 
Podoba mi się też idea za tą kolekcją - rowerowy szyk.

ADAM - straszna historia spalenia się, zaledwie kilka tygodni temu, większości kolekcji - ręcznie robionych swetrów - sprawiła, że inaczej patrzy się na te ubrania. Tak czy inaczej spójna kolekcja. Trochę się kojarzy z poprzednimi kolekcjami MJ. Lata 70.

Alexandre Herchcovitch - jeden z moich ulubionych projektantów. Wiadomo - delikatne inspiracje japonistyką, latami 20. zawsze na mnie działają.

Anna Sui - poprawna kolekcja, baaaardzo w jej stylu. Nic się nie zmienia. Dla fanów.

Alice+Olivia - kolekcja od lewej do prawej. Zero jakiegoś mianownika. Troche brokatowych tkanin, trochę satyny, ale też wełna. Przyjemne, inspirowane Miu Miu 2006, sukienki, brzydkie botki.

Alexander Wang - po świetnym debiucie zaczął się powtarzać i doprowadził "trash chic" do granic mojej wytrzymałości. Teraz wraca ze świetną, mroczną kolekcją. Mistrzostwo.

Altuzarra - zniżka formy i nuda. Trochę Gucci za czasów Toma Forda. Niezła skurzana spódnica, "skradziony" pomysł kołdro-płaszcza od Wanga.

BCBG Max Azaria - jak zwykle neizawodne, dużo "blokowych" zestawów kolorystycznych. Znana z poprzednich kolekcji oszczędność, ale też złamana lekkim romantyzem pływających tkanin. Ukochane przeze mnie "szlafrokowe" kroje.

Bodkin - malutka, acz urocza prezentacja. Eko moda w miejskim stylu. Nieco siermiężna, szorstka. Zobaczymy jak mark abędzie się rozwijać.

Behnaz Sarafpou - niestety do zapomnienia. Szkoda, chętnie obserwuje kolejne projekty. W tym sezonie - szału nie ma. Troszkę zbyt komercyjnie.

Bill Blass - prezentacja w słynnym Monkey Bar. Tym więcej oczekuje się od kolekcji. Lata 70. w pełni. Styl Annie Hall/Diane Ross w wersji zimnego glamour.

Calvin Klein - jeden z moich ukochanych domów mody. Niestety w tym sezonie Costa nie zachwyca. Tylko poprawnie. I choć dla innych marzeniem jest osiągnąć ten poziom , dla CK to za mało. Plus koszmarne buty

Costello Tagliapietra - zawsze z przyjemnością oglądam co też ten duet znó wymyślił. Kolory trochę jakby letnie, ale tym bardziej inna kolekcja od pozostałych w NY. Świetne, opływające kształty, podkreślona talia i luźna reszta.


Carlos Miele - typowa, wyjściowa kolekcja. Dużo długich sukien. Kilka fajnych projektów.

Carolina Herrera - jak zwykle klientki z Manhattanu mogą byc zadowolone. Znane im linie najwyższyj próby. Moda nie dla każdego, ale w swoim rodzaju, najlepszego gatunku.

Derek Lam - jak dla mnie poniżej swojego zwykłego poziomu. 

DKNY - pięknie użyta malinowa czerweiń, dużo nawiązań do lat 60.

Diane von Furstenberg - klasyka nowojorskiego glamour. Diane, stała bywalczyni sceny klubowej lat 70., nigdy do końca nie przestała być tą dziewczyną. Dlatego nawet bardziej "pańciowate" stroje i tak mają ten mocny feel.m choć kilka można by spokojnie wyrzucić.

Donna Karan - główna linia w tym roku piękna acz zachowawacza. Brakowało mi jednak typowych dla niej zamaszystych tkanin. Ot taki mój fetysz

Erin Fetherston - zaczynała z romantycznymi, inspirowanymi latami 60., sukienkami. Dużo koronek, szerokich i krótkich kształtów. Myślałam, że w końcu się rozwinie. Słodyczy już nie ma, ale zamiast tego otrzymaliśmy pseudo-minimalistyczną, całkowicie bezbarwną kolekcję

Elie Tahari - momentami brakowało spójności, ale niezła kolekcja. Wolałabym, żeby Elie skupił się na tych latających tkaninach, niż na smooth looku ze spodniami, ale ok.

Halston - w końcu lepszy sukces dla tej umęczonej marki, której jakos nikt nie może na dobre reaktywować. Czyżby początek lepszej passy?

Helmut Lang - mam nadzieje, że Helmut tego nie widzi. Zupełny bezsens.

Jason Wu - kilka fajnych sukienek, styl podobny co zawsze, ale jednak czegoś brakowało. Średnio.

Malandrino - dobra kolekcja z kilkoma prawdziwymi perełkami. Seksowne przeźroczystości, ale w żadnym wypadku nie słodkie
Marc by Marc Jacobs - Marc chyba się zapatrzył na własne kolekcje z linii głównej. Nic nowego

Marc Jacobs - ciekawa kolekcja, pełna grochów i eleganckich kształtów

Marchesa - marka znana z ubierania gwiazd na czerwony dywan. Ta kolekcja pewnie też się na nim pojawi, chociaż dużo ty przekombinowanych wzorów. Te elementy inpirowane V&R są w takim wykonaniu wyjątkowo niepokojące

Michael Kors - jak zwykle czysty, nowojorski styl. Bogato, ale bez krzyku. 

Monique Lhuillier - typowa dla niej wieczorowa kolekcja, w sam raz na przyjęcie lub premierę. Dużo błyskotek i aplikacji.

Naeem Khan - dramatyczna kolekcja. Nie jednak w sensie posiomu, a teatralności. Po całych zastępach minimalistycznych kreacji to tez jest potrzebne. Piękne, "mięsiste" suknie 

Narciso Rodriguez - nie wiem ile razy moge powtórzyć jeszcze "piękna kolekcja", ale to samo się tu ciśnie. Prostota, ale z taką dzieczęcą delikatnością. Dzięki temu nawet "męskie" płaszcze są urocze

Nicole Miller - doskonałe geometryczne wzory na tkaninach, nie nachalne. Monochromatyczne zestawienia pozwalają dostrzeć doskonałość krojów. Świetne, długie kamizelki/płaszcze.

zdj. style.com

środa, 26 stycznia 2011

Walka Tytanów - Pokazy Haute Couture Spring 2011


Nie będzie to relacja z pola walki (chociaż...), ani informacja prasowa na temat żmudnych zmagań naszych szczypiornistów w Mistrzostwach Świata.

 Jeśli bowiem mówię o Tytanach, to chodzi mi o tytanów pracy i talentu. Najlepszych z najlepszych. Krawców Haute Couture.

Ja tu sobie pisu pisu do nowego Lounge (na który zapraszam gdzieś w połowie Lutego), a tu pokazy Couture w pełni!

Cóż czas pokajać się i przeprosić. A więc zarzucam oczkiem co tam:

Chanel - jak zwykle chciałoby się rzecz. W tym roku Karl znowu zapchał wybieg czymś co nie do końca wygląda jak couture. Wcale nie wymagam wielkich sukien jako symbolu HC, ale to jest chyba lekka przesada XD 


Givenchy - wspaniała, wspaniała kolekcja. Piękna inspiracja japońskimi klimatami, samurajami. Jednak kiedy zostawimy te orginalne nakrycia głowy zostają delikatne sukienki z drobiazgowym detalem. Każdą z nich przyjełabym z otwartymi ramionami. 


Alexis Mabille - ładna kolekcja. I w sumie tylko tyle można powiedzieć. Inspiracje poprzednimi kolekcjami Chanel i przede wszystkim bardzo duże "sycylijskimi" Dolce&Gabanna sprawia, że wydaje się jakbysmy wszystko to już widzieli. 

Armani Prive - na pewno ma swoich fanów, ale nie podoba mi się kierunek jaki obrała marka. Niby to wszystko takie ładniutkie i sprytnie pocięte, ale jakoś mi tak tanio wygląda. Nie wiem, może to kwestia materiałów? Nigdy nie byłam fanką metalicznych tkanin. Jedynie co mi sie podoba to kosmiczne kapelutki 

Christian Dior - eh eh Galiano. Co można powiedzieć? Znane już kształty, wielka inspiracją New Lookiem, japonistyką, gejszami, pin-up girls. Wszystko to znane i ograne, ale on robi to z takim urokiem, że wybaczam. A sukienki jak zwykle piękne. 

Elle Saab - klasyk jesli chodzi o kreacje na czerwony dywan. Dla niektórych pachnie komercją, ja doceniam jego niezawodność. W tym sezonie HC Saab proponuje dużo kwiatowych wzorów z koronki i upiętych tkanin. Dużo przeźroczystyości. Subtelne, przydymione kolory. 

Jak na dzis tyle, a już nie długo Jean Paul Gaultier i inni giganci. Stay tune!

piątek, 14 stycznia 2011

Look dnia - Kirsten Dunst w skórze i baletkach Chloe


Coś czuje, że szykuje nam się nowy bucik must-have. Dunst, Kruger - kilka fashionistek już ma delikatne, skórtkowe baletki CHLOE. 
Urocze wycięcia, nawiązujące do słynnego garnituru z szortami, sprawia, że te w sumie klasyczne baletki nabierają figlarnego wydzwięku. Bardzo w stylu Lolity Anno Domini 2011


zdj. net-a-porter.com, tfs.com

wtorek, 11 stycznia 2011

2011 Trend raport - Szerokie spodnie


Z każdym nadejściem nowego sezonu wciąż na nowo pojawia się ta sama dyskusja - wąskie czy szerokie? 
I nie chodzi tu bynajmniej o szerokość ramiączek stanika. 
Dyskusja zawsze, ale to zawsze dotyczy jednego - szerokości nogawek.

Dodatkowo, jesli opowiemy się za linią szeroką, dochodzi dylemat - całkiem szerokie, marynarskie czy subtelniejsze - delikatnie  rozszerzające się od pewnego momentu (i znowu - od którego momentu?)
Jednak na wiosnę 2011 projektanci dali dość jasny przekaz - szerokie jest  w modzie.

Ja już uzupełniam moją spring listę o tę pozycję. A wy?




Prawdziwa "szerokonogawkowa" ekstravaganza w pokazie mojego ukochanego domu mody Celine.


zdj. style.com, tfs.com, film: kanał fatalefashion via you tube

piątek, 10 grudnia 2010

Pre fall 2011 - post zbiorczy


Choroba rozłożyła mnie na całego, a tymczasem pokazy pre-fall 2011 w pełni. Zatem bez zbędnych słów zobaczmy co tam nowego pokazali nam najlepsi projektanci. Oczywiście jest to wybór subiektywny - z pośród pokazanych dotąd wybrałam te, które szczególnie przykuły moją uwagę.

BCBG MAX AZARIA - zwiewne sukienki. Ale też te bardziej pasujące do stylo office/work. W kolorach mocnych, ale juz jesiennych.

Diane von Furstenberg - zestawy mono w zdecydowanych kolorach. Inspiracja latami 70. Zmodyfikowane wrap dress. Wyjątkowa konsekwencja.

Doo.Ri - uwielbiam ten gotycki romantyzm, jaki od kilku już sezonów proponuje Doo-Ri Chung. Styl jak dla smutnej dziewczyny, pracującej w biurze w Londynie lat 20.


Donna Karan - jak dotąd moja prawie ( ;) ) ulubiona kolekcja. Miękkie dzianiny w kolorach ziemi. Oczywiście wszystko to już kiedys pokazywała, ale jeśli robi się to z taką klasą - nie ma w tym nic złego. Kilka lat temu jej nie doceniałam, teraz wyraźnie się to zmieniło. 
Nie mówiąc juz o wspaniałej srebrenej sukni z kokardą.

Michael Kors - bardzo amerykańska, komercyjna kolekcja. Co nie znaczy, że zła. To jest po prostu to, w czym Kors jest najlepszy. Kilka wizerunków wygląda jakby żywcem wyciągniętych z szafy Jackie O. Styl jak na poźno wakacyjny rejs po jeziorze, ale też z lekkim twistem. Kilka ciekawych sukienek ze skórzanymi elementami. 
Jackie widocznie zaszalała.


Pringle of Scotland - zachwyciły mnie bardzo wysokie kołnieże. Dobra miejsca kolekcja w neutralnych kolorach z ciemnymi, szmaragdowymi akcentami. Kroje architektoniczne, raczej nie dopasowane jeśli chodzi o góry. Silne i kobiece, w żadnym razie nie dziewczęce.


Oscar de la Renta - kolejna typowa dla de la Renty kolekcja, bardzo kobieca, wariacje na temat lat 50/60. Idealna na wielkie wyjścia czy mniejsze kolacje. Raczej nic z tego nie założymy do biura. Tylko kto chciałby ryzykować zniszczenie takich strojów w biurze? Zbyt wiele dziurkaczy wokoło.


Zero+Maria Cornejo - mój ZDECYDOWANY FAWORYT. Piękna kolekcja, inspirowana etnicznymi elementami Azji. Spokojne kolory, ciekawe nadruki. Każdą z nich natychmiast bym zaadaptowała i już nigdy nie oddała.



A dodatkowo - CHANEL, specjalna kolekcja Paryż-Bizancjum. Po Szanghaju, Moskwie czas na Bizancjum. Cokolwiek Karl rozumie pod tym pojęciem. Ani to RTW ani HC, gdzieś pomiędzy. Tylko czekać, aż zobaczymy  kolejny film reżyserowany przez Lagerfelda