JOANNA OPARCIK - STYLISTKA

ZAPRASZAM DO POLUBIENIA MOJEJ STRONY - TWOJA STYLISTKA
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Projektanci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Projektanci. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 lipca 2011

Torebki The Row


Mary-Kate and Ashley Olsen maja ostatnio pełne ręce roboty - nie tylko uruchomiły właśnie platformę Style Mint, ale równiez wciąż intensywnie pracuja nad kolejnymi etapami rozwoju swojej ekskluzywnej marki The Row.

The Row od pierwszej chwili przykuło mają uwagę - może nie ma tu nic odkrywczego, a ceny sa zawrotnie wysokie, ale jakość materiałów, a przede wszystkim podejście jakie siostry prezentują - skupienie sie na idealnym kroju, prostocie ocierającej się o skrajny i surowy minimalizm - sprawia, że zakochałam się w tych rzeczach.


Teraz przyszedł czas na torebki - kilka z nich wygląda znajomo? Nic dziwnego - największa jest wzorowana na vintage Fendi, którą swojego czasu Ashley wszędzie ze sobą nosiła. Worek - toż to prawie torba Alexandra Wanga. Kopertówka - istne Celine SS 11.

Tak czy inaczej - kolekcja jest czysta, spójna i na pewno znajdzie licznych nabywców.



wtorek, 3 maja 2011

MET 2011 - Oddanie czci Lee McQueen


Co roku Metropolitan Museum w Nowym Yorku organizuje przekrojowe wystawy z branży mody, które jednocześnie są tematem przewodnim otwierającej je gali.

Tegoroczna gala MET miała tytuł: Alexander McQueen: "Savage Beauty" i towarzyszyła pięknej wystawie dzieł anglika.

Wśród zaprezentowanych kreacji znajdują się tak pamiętne egzemplarze jak ten, który miała na sobie Kate Moss (której tak a propo nie było na imprezie) w słynnej scenie z hologramem.


Sama gala to co roku okazja dla gwiazd, projektantów i modeli do zaprezentowania własnej interpretacji motywu przewodniego. W tym roku szczególnie znaczącego ze względu na tragiczną śmierć Alexandra McQueena.

Wydawałoby sie, że tak konkretny temat spowoduje wysyp aktualnych i vintage kreacji z domu mody McQeen.

Nic bardziej mylnego - jak co roku gala jest okazją do wciśnięcia aktualnie gorących gwiazdeczek w stroje różnych projektantów i podbicie sprzedaży ich ubrań. Mało kto wysilił się, żeby choć zaprezentować coś w duchu Lee.
Wybrałam jednak kilka bardziej przekłuwających uwagę wyjątków.


Fason trzymały głównie modelki, często prezentujące pamiętne looki z wybiegów.



Dużym zdziwieniem był wybór Anny Wintour, która choć była współprowadzącą galę, to jednak postawiła na suknię od Chanel.



Ogólnie gali brakowało dramatyzmu, który nieodłącznie towarzyszył życiu McQueena i jego pracy.


zdj.tfs.com

wtorek, 22 marca 2011

Religijne inspiracje - czyli krzyż w roli głównej



Popularność krzyża jako ozdobnego symbolu nie jest żadna nowością.

Obecny  naszej kulturze prawie od zawsze - od kilku wieków jest traktowany jako aplikacja na ubraniach - jednak do niedawna jego istnienie miało ścisłe religijne konotacje.
W takiej formie ukazywał albo religijny charakter ubioru, albo poziom czy rodzaj duchowości właściciela.

Stopniowo, wraz ze zrodzeniem się popkultury, wszelkie krucyfiksy powoli traciły taki elitarny charakter.
Doszło wręcz do sytuacji, kiedy krzyż był wykorzystywany przez grupy - delikatnie mówiąc - niemające z religią nic wspólnego.



Na pewno kojarzycie zdjęcie Madonny z ciężkim krzyżem i przepastnym dekoltem. Później często były głównymi akcesoriami takich domów mody jak Dolce&Gabbana. Pojawiały sie licznie na wybiegach Givenchy.

Ostatnio powróciły wraz z zachwytem neo gotykiem w modzie. Złagodzone minimalistycznymi ciuchami wyglądają świeżo i bynajmniej nie kościelnie.



zdj.olsenobssesive.com, asos.com, tfs.com, style.com

piątek, 18 marca 2011

Fifi Lapin dla Pimkie


Kilka dni temu przypadkowo natrafiłam na znajomy pyszczek w jednej z galerii krakowskich. 

Choć zapewne większość przechodniów nie będzie wiedziała kim jest ta postać, to jednak duża cześć blogerów skojarzy wizerunek króliczej postaci, odzianej w najnowsze kolekcje projektantów, z adresem słynnego bloga.





Na tę niewielką kolekcje składa się kilka rodzajów podkoszulków i bluzek i grube, dobrze wykonane ekologiczne torby.
Choć nieco infantylne - pewnie w końcu i tak trafią do mojej szafy, bo uwielbiam ten blog i pomysł jaki miała na siebie jego autorka.


zdj.fifi-lapin.blogspot.com

wtorek, 15 marca 2011

Zombie Boy - Thierry Mugler Fall 2011/20112


Dawno nie widziałam tak oryginalnego i przykuwającego uwagę spotu reklamowego.
Thierry Mugler zaprosił do najnowszej kampanii Zombie Boy'a, którego całe ciało jest pokryte tatuażami przypominającymi ludzki szkielet.
Zachwycił stylistę Lady Gagi - zaprosił go do teledysku Born This Way - a teraz podbija świat mody.
 


poniedziałek, 28 lutego 2011

Oscary 2011 - moje typy



Jak zwykle w przypadku gal hollywoodzkich - bardzo nierówny poziom. Dużo pieknych stylizacji i równie wiele koszmarnych. 
Z jednej strony inspiracje Old Hollywood Glam, z drugiej - bądz to ucieczka z balu maturalnego/barmicwy/pierwszej komunii, bądz to z filmów typu Odyseja Kosmiczna 2001 



Cate to moja zdecydowana faworytka w ukochanej przeze mnie kolekcji Givenchy

zdj. style.com

niedziela, 20 lutego 2011

NY FW Fall 2011/2012 - WIELKA RECENZA #1 (O-Z)



Ciąg dalszy recenzji....


Oscar De La Renta - bardzo bogata i elegancka kolekcja, w typowym pełnym przepychu stylu. Dużo zdobień i futrznych elementów. Może się podobać

Ohne Titel - niezła kolekcja nawiązująca do poprzednich sezonów. Trochę grafiki, trochę asymetrii, fajne swetry. 

Peter Som - Miły oddech w stylu lat 50., od wszędzie obecnego stylu glamour lat 70. Gładkie linie, bardzo kobiece. Pierwsza myśl to film "Ptaki". Plus za piękny wzór bratków na sukienkach i podszewkach

Ports 1961 - fajna biurówka. Kolejna kolekcja inspirowana latami 50. w bardzo miejsckiej, dobrze noszącej się wersji. Aż ma się ochote pracować w biurze (nowojorskim)

Prabal Gurung - rośnie nam kolejny projektant strojów na mniejsze i większe premiery. Bardzo miłe dla oka sukienki i zestawy. Bez nadmiernego słodzenia. 


Preen - ostatnio wystawia moje nerwy na dużą próbę. Po słabej kolekcji pre-fall, dalej bez fajerwerków. Poprzedni jesienny sezon zdecydowanie lepszy. Nagromaczenie drobnych, geometrycznych wzorów, rodem z kolejdoskopu - wyjątkowo denerwujące.

Proenza Shouler - wolę jednak ten duet w prostszych, bardziej strukturalnych projektach. Niektóre modele do zapomnienia, inne poprostu ładne.

Rachel Roy - zaczynałą od tylko wieczorowych strojów dla członków society. Teraz coraz cześciej projektuje dzienne zestawy. Kolekcja dość przeciętna, acz przyjemna. Kilka niezłych rozwiązań na sukeinkach i spódnicach.


Ralph Lauren - ma na pewno rzeszę oddanych fanów. Mnie czasem coś wpadnie w oko ale to nie moja estetyka. Zbyut dosłownie, zbyt komrcyjnie, zbyt przewidywalnie. Z drugiej strony klienci zawsze mogą liczyć na tę markę, że pokaże to co kochają. Jak zykle kobiecy szyk przełamany tą specyficzną męskością, sporo skóry.

Reem Acra - jedna z ulubionych twórców wybierana przez gwiazdy. Czerwony dywan w czystej esencji. W swoim gatunku najczęściej bezbłędna. Krótsze sukienki bym odpuściła, ale te peleryny - cudowne.

Richard Chai Love - to "love" chyba prowokuje do pokochania tej kolekcji. Wiem, że nie jest wybitna, ale zpodobała mi się ta kolekcja. Długie sylwetki, wspaniałe wiązania i sploty płaszczy. Chwyta za serce miłośników ponurego romantyzmu


Rodarte - wielkie obawy co też siostry znów wymyślą. Przeszły długa drogę od pozytywnie odbieranych przez Annę Wintour, ale w gruncie rzeczy nieco tandetnych i nastawionych na efekt sukni, aż do całkowitej dekonstrukcji i zabawę formą. Dorosły. Nowa kolekcja bardzo spokojna i zaskakująco delikatna. Chyba nawet zbyt spokojna

Tommy Hilfiger - ten sam rodzaj projektanta co Lauren albo Kors. Sprawdzona, na swoich klientach, klasyka. Robi to co umie najlepiej - raz wychodzi gorzej, raz - jak tu - lepiej. Preppy chic w dobrym gatunku.

Thakoon - lekkie odejście od zwykłego stylu, narzecz świetnych wzorów. Dużo inspiracji Afryką, ale w takim miejskich, zachodnim wydzwięku. Jednocześnie też krata. Kurtki i kamizelki puchowe ale z satyny. Gra konwencją


The Row - nie jest tajemnica, że bardzo kibicuję bliźniaczkom Olsen i chętnie patrzę na kolejne kolekcje. Po świetnym debiucie, nieco słabszej kolekcji pre-fall - tu doskonałość. Chyba najlepsza kolekcj aw ich krókim stażu. Ukochana przez nich prostota i minimalizm, ale bez pretensjonalnej przesady. Doskonałe elementy z krokodylej skóry. Przepiękne czapy



Theysken's Theory - zmarnowany potencjał. Olivier jest wybitnym projektantem, którego talent niejednokrotonie poznawaliśmy podczas pracy dla Niny Ricci. Tu - komercyjna, nudna kolekcja. Nie tego się spodziewałam. 

TSE - ech, jeszcze dwa lata temu byłam zachwycona. Świetne dzianiny i kształty. Tu - bezbarwność, powtarzalność. Czas się obudzić. Jedna piękna peleryna to za mało

Vera Wang - to przykłąd na to, że uczyć można się całe życie. Nigdyś znana ze swoich sukien ślubnych, dziś skupia się na kolekcjach dziennych. Coraz lepszych. Tu świetne przeźroczystości, kurtki. Plisy, sporo sukienek, ale bynajmniej nie na ślub gwiazd.


Victoria Beckam - wciąż nie wierze, że ona naprawdę tworzy modę. I to, z roku na rok, modę na coraz wyższym poziomie. Doskonałe cięcie, minimalistyczne linie przełamane kombinowanymi dekoldami. Prawie wszystko co się da jest zakryte, a jednak tak seksowne. Przepiękne bordo.

Y-3 - Yamamoto w wersji komercyjnej i łagodnej. I choć wolałabym widzieć jego inne oblicze - zawsze chętnie oglądam kolejne kolekcje. Dużo fajnych kurtek i płąszczy, lepsza kolekcja męska. 

Zero+Maria Cornejo - kolekcja niestety dużo gorsza niż niedawno pokazywane pre-fall. Tak jakby autorka poszła na skróty i na kompromis w stosunku do niedawnych pomysłów. Tylko wspomnienie po pięknej japonistyce.
zdj.style.com

sobota, 19 lutego 2011

Obsession Du Jour # 8 - To



To - bo inaczej tego się nie da nazwać. Ni to pierścionek, ni to kastet. Poprostu TO z najnowszego pokazu Alexandra Wanga. Piękne.


zdj. style.com

wtorek, 15 lutego 2011

The Row współpracuje z Toms Shoes



Toms to specyficzne obuwie. Z pozoru przydkie, zwykłe wsuwane. Takie w sumie "kapcie".

Choć obecnie firma produkuje wiele innych wzorów, to jednak w szerszej świadomości (amerykanów) kojarzyć się zawsze będzie z tym konkretnym modelem. 
Natomiast buty są tylko częścią ich filozofii - więcej możecie przeczytać na stronie.

Pewnie nie pochyliłabym się nad nimi, gdyby nie informacja która wypłyneła dosłownie na dniach - oto jedna z moich ukochanym marek THE ROW zaprojektowała krótką kolekcję razem z Toms.




Co wyjątkowego jest w tej kolekcji? Otóż nie dość, że są charakterystyczne dla The Row, to przede wszystkim powstały z resztek. Resztek pozostałych z poprzednich sezonów kolekcji The Row.

Cena 98-150$

poniedziałek, 14 lutego 2011

niedziela, 13 lutego 2011

Pierwszy salon Lilou w Krakowie


Kolejny dobry adres na modowej mapie Krakowa. Na ulicy Tomasza 27, znana wszystkim fashionistom (zarazem coraz bardziej medialna i popularna wśród szerokiego odbiorcy) marka Lilou wylądowała w centrum Starego Miasta.


Piękne wnętrze zostało urządzone dyskretnie i na wysokiem poziomie. Jednocześnie zadbano, aby ta atrakcyjna oprawa nie przyćmiła tego co jest tu najważniejsze - produkt jakim są charakterystyczne zawieszki i bransoletki.


Czególnie zauroczył mnie warsztat, w którym na miejscu graweruje sie zawieszki. 
Przeźroczysta ściana była świetnym pomysłem - mamy okazję zobaczyć jak to wszystko wygląda z za kulis. Niesamowite są te zwoje ze sznurkami.



Salon Lilou znajdziecie zaraz koło kultowego już House of Albums i Sushi Zen. Warto.